Maryja

Maryja


Widzisz wersję archiwalną wątku "Maryja" z forum www.drczdz.jezuici.pl/forum/




wanda m
2006-10-28, 21:22
Dlaczego dla wielu z nas "łatwiej" jest nawiązać kontakt modlitewny najpierw z NMP? ?...



na jakiej podstawie twierdzisz, że wielu 'łatwiej"?
Mnie wcale nie ... i drogę do wiary rozpoczęłam od poznania Jezusa... później doceniając przemianę jaka dokonała sę w Maryi...

Joanna Maria
2006-10-28, 22:29
np. : prawie pełny kościół podczas nabożeństw Maryjnych (teraz akurat różaniec), oblegane sanktuaria Maryjne, zawierzenia, szkaplerze, częste cytowanie objawień NMP - to moim zdaniem świadczy o silnie rozwiniętym w Polsce kulcie NMP A co do innych miejsc, to być może to taki zbieg okoliczności,że gdy jestem ławeczki przy Grocie zwykle są zajęte (oczywiście nie wszystkie..), ale odczuwam to jak potrzebę na taką rozmowę jak z Dobrą, Kochającą Mamą, której nie chciałabym zakłócić swoim wtargnięciem..
Aquila
2006-10-30, 01:13
Hmm no to ja chyba miałam szczęście

Zwykle ławeczki były prawie puste, no ale nas było mniej na rekolekcjach Jednak chyba mialam pecha bo tam nie było słoneczka Więc wygrzewałam się spacerując w okolicach studni, zajadając się orzechami
Aquila
2006-10-30, 01:14
"Kto jest dla ciebie ideałem kobiety?" Jak sądzicie ile z osób odpowiedziało : Maryja Matka Boga ?...



Pewno 99,99%
Jednak jakiej odpowiedzi się spodziewałaś?

Gdyby było pytanie o ideał mężczyzny, to możnaby pospekulować, ale kobiety? Któżby śmiał

Joanna Maria
2006-10-30, 13:15
niestety, było mi przykro ,ale nikt oprócz mnie.. Pocieszyłam się faktem,że było nas tam jedynie 25 osób..
Aquila
2006-10-30, 13:27
Oj to mnie zaskoczyłaś......
wanda m
2006-10-30, 13:40
Oj to mnie zaskoczyłaś......



mnie nie bardzo...bo zasadniczo niewiele wiemy o postawie Maryi (!)

-Joanno Mario które momenty z Jej zycia są dla Ciebie wzorem?
Joanna Maria
2006-10-30, 19:52
Wando m, Maryja dla mnie osobiście jest WZOREM, np.: zwykłej kobiecości, niezwykłego uwierzenia i (zaraz potem) przyjęcia SŁOWA ŻYWEGO (choć przecież zupełnie nie wiedziała co może Ją czekać?..). Jej styl BYCIA Matką jest dla mnie fenomenem- najtrudniejszym, w momencie krzyża Jezusa. Akceptacja strasznego cierpienia Jezusa, (pomimo "wiedzy",że jest On Bogiem - Królem)- towarzyszenie w męce,które "rozrywa" serce kochającej Matki, a nie bunt ( np. szukanie uczniów, próby ocalenia Syna itp. ). A wszystko dzieje się przy Jej niewielkim zrozumieniu i jednocześnie przeogromu Miłości, połączonej z zaufaniem.
wanda m
2006-10-30, 21:10
... Maryja dla mnie osobiście jest WZOREM, np.: zwykłej kobiecości, niezwykłego uwierzenia i (zaraz potem) przyjęcia SŁOWA ŻYWEGO (choć przecież zupełnie nie wiedziała co może Ją czekać?..). Jej styl BYCIA Matką jest dla mnie fenomenem- najtrudniejszym, w momencie krzyża Jezusa....



a co z tego co wymieniłaś umiesz w[prowadzic w swoim zyciu... jeśłi jest wzorem PRAKTYCZNYM, a nie tylko ideałem pomnikowym...

mnie udaje się jedno: łamanie konwenansów w obrębie tzw. 'ludzi Kościoła', ale - tak jak u Niej - to porywy mlodosci, z których doświadczenie mnie uleczyło. I tu też mogę zobaczyć pewne 'podobieństwo'. Ale to konsekwencja raczej wejscia do tej samej 'szkoły'
Joanna Maria
2006-10-31, 17:44
NMP Jest niewątpliwie dla mnie IDEAŁEM NIEDOŚCIGNIĘTYM, choć nie "pomnikowym"... Staram się naśladować Jej cechy Matki i "przetransformować " w stosunku do Jezusa. Czasem idzie mi to lepiej,czasem gorzej. Jednak wczesniej,gdy żyłam bez Tego WZORU, było mi zdecydowanie trudniej. Dziś już nie przychodzę do Niej jedynie "po prośbie" (choć nadal to robię), a raczej: "po radę". Gdy uczę się ( od całkiem niedawna ), ale jednak codzienie- uległości względem męża, szukając jakiejś sytuacji, w której mogłabym sie przed Nim, chociażby minimalnie ukorzyć (choćby przez to, aby,np. : nie mieć ostatniego zdania na jakiś temat, zdecydowanie ciszej - aby Jego było lepiej słychać- odmawiać wspólną modlitwę przed posiłkiem, podążąć za Nim w kościele itp.) wóczas myślę, jak ONA BY TO ZROBIŁA ? Zresztą analogicznie jest u mnie z ideałem mężczyzny, którym oczywiście ( niestety również od niedawna) jest dla mnie JEZUS.. Szczerze mówiąc, do kogo akurat "zwracam sie o radę" - jest sprawą jakoś ponad mną - zupełnie nie wiem, dlaczego teraz: do Syna, a potem Matki.. Na razie cieszę się z samej tylko tej sytuacji i z tego, że zawsze (gdy spytam) dostaję jasną odpowiedź, być może dlatego że moje pytania są aż tak prozaiczne ..
wanda m
2006-10-31, 17:57
.... Gdy uczę się ( od całkiem niedawna ), ale jednak codzienie- uległości względem męża, szukając jakiejś sytuacji, w której mogłabym sie przed Nim, chociażby minimalnie ukorzyć (choćby przez to, aby,np. : nie mieć ostatniego zdania na jakiś temat, zdecydowanie ciszej - aby Jego było lepiej słychać- odmawiać wspólną modlitwę przed posiłkiem, podążąć za Nim w kościele itp.) wóczas myślę, jak [b]ONA BY TO ZROBIŁA .zne ..



czy rzeczywiście to w Niej widzisz?
a przeciez była pierwsza w świątyni kiedy szukała 12 letniego Jezusa, bo... gdyby była druga za Józefem to on wczesniej upomniałby swego 'Syna'
inna sytuacja, kiedy wyrózniono Ją a nie Jezusa było wesele w Kanie, gdzie Jej Syn byl z uczniami dlatego, że Ona zostala tam zaproszona... chyba wybierasz dogodniejsza dla siebie wersję interpretcji zachowań Maryi... Dla mnie wzorem jest w 'otwartości' na głos natchnień, odwadze podjęcia pytań o to co znaczą i konsekwencji wypelniania woli Bożej - nawet w przypadku wychodzenia poza konwenanse swojego środowiska...
i ufności...
Ale te 'wzory' nie dają gotowych rozwiązań w wyborze sposóbów podejscia do problemów przed jakimi staję ...! Vchyba na jedno zwracaja uwage, że męzczyzna niekoniecznie musi miec zawsze racje... a tak było to uznane wkulturze Żydów okresu biblijnego
Joanna Maria
2006-10-31, 19:13
"... przeciez była pierwsza w świątyni kiedy szukała 12 letniego Jezusa, bo... "

a, ja to odbieram w ten sposób,że tylko Matka (a taką była NMP) intuicyjnie - sercem, w końcu mogła odnaleźć Jezusa, a poza tym była dużo młodsza od św.Józefa, więc szybciej przybiegła...

..." kiedy wyrózniono Ją a nie Jezusa było wesele w Kanie, gdzie Jej Syn byl z uczniami dlatego, że Ona zostala tam zaproszona... "

ale jak w tej sytuacji NMP się zachowuje? Przecież nie mówi do Syna: " Synu, zrób cud i zamień wodę w wino" albo coś a w tym stylu, Ona pozwala sobie jedynie na delikatne wskazanie: "wina nie mają" - ostatnie SŁOWO zostawia Jezusowi.

..."chyba na jedno zwracaja uwage, że męzczyzna niekoniecznie musi miec zawsze racje... a tak było to uznane w kulturze Żydów okresu biblijnego "

a w którym momencie, Twoim zdaniem Jezus "nie miał racji", skoro w tym momencie Ci się to kojarzy? Dla mnie akurat nie chodzi o "rację", ale o dobro, które wspólnie (każdy na swój sposób) łatwiej zbudować, gdy ( w miarę takiej możliwości) da się pierszeństwo mężczyźnie. Oczywiście nie dotyczy to każdej sytuacji , ale można takich znaleźć sporo... Zauważyłam ile radości może dać spostrzeżenie,że mężczyzna dzięki temu ..." wzrasta"
wanda m
2006-10-31, 20:59
Czy można prosić Moderatorów Forum o podzielenie tematu??????????

Rozważania o Maryi już nie są dotyczące parku w sensie dosłownym.



a gdzie się najlepiej obgaduje znajome? chyba, ze w parku podczas niewiążącej pogawędki???
czy to Ciebie- Aguilo - gorszy? Bo przeciez nie wypadamy tematu... w parku mamy też w Czechowicach grotę z Madonną ...

A jeśli juz Szanowny Moderator zechce cos wymieszać to zwracam uwage, ze wątki jużdawniej się troche pokrzyżowały... i niekoniecznie przez moje tylko dopiski
Aquila
2006-10-31, 21:09
Wando masz rację, tylko, że czasem ktoś szukając w wyszukiwarce może omylnie stwierdzić, że to mało istotny temat, który z pewnością nie jest tym czego szuka. Gdyż temat na to by wskazywał.

Oczywiście, że Moderator zrobi to co będzie uważał za słuszne. Jednak dośwaidczenie wielu for uczy, że lepiej podzielić temat wcześniej niż później. Zostawiam decyzję Moderatorowi

Z mojej strony EOT
wanda m
2006-11-02, 08:34
"... a w którym momencie, Twoim zdaniem Jezus "nie miał racji", skoro w tym momencie Ci się to kojarzy? Dla mnie akurat nie chodzi o "rację", ale o dobro, które wspólnie (każdy na swój sposób) łatwiej zbudować, gdy ( w miarę takiej możliwości) da się pierszeństwo mężczyźnie. Oczywiście nie dotyczy to każdej sytuacji , ale można takich znaleźć sporo... Zauważyłam ile radości może dać spostrzeżenie,że mężczyzna dzięki temu ..." wzrasta"



o własnie dobrze żeś zastrzegła, ze nie w każdej sytuacji (!)
Otóż na poczatku semestru, kiedy spotykam sie z nowym rocznikiem studentów - zwłaszcza przy prowadzeniu ćwiczeń - co stałoby sie kiedy stanęłabym przed młodymi mężczyznami w postawie wynikającej ze spuszczonych oczu' - tak jak to w dzisiejszej Ewangelii uczyniły niewiasty spotykające przed grobem Jezusa młodzieńców w lsniacych szatach...?
Nie taka jest moja rola, a mam im pokazać że wysiłek (intelektualny) może być pozyteczny także dla nich samych... ale co z tego sami by doswiadczyli, kiedy oni przejęliby porwadzenie zajęć czyli dałabym 'pierszeństwo mężczyźnie' ?
Joanna Maria
2006-11-02, 12:14
tyle,że relacja nauczyciel-uczeń jest całkiem odmienna od relacji : mąż-żona (choć do końca nie wiem, bo belfrem przecież nie byłam i nie jestem.. ). Choć w relacji z synem, trochę" belferstwa" jest nieuniknione, to także staram się ,nie stawiać naszej relacji a takiej pozycji,że : " występuję oto ja tu wielka wiedząca mama, a Ty tu masz tylko za zadanie wyłącznie słuchać i uczyć się, bo przecież ja wiem wszystko najlepiej". Gdy prowadzi się wykład (a, ostatnimi laty miałam okazję słuchać ich wielkie mnóstwo) chyba więcej wyniosłam z tych nie mówiących wszystkiego "od A do Z", a raczej wciągających do dyskusji, zmuszających do własnego myślenia, zaanagażowania, poprzez stawianie pytań. Przyznam się,że tak wiele uczę się nieustannie od dzieci ( i nie tylko od syna !), wogóle od młodych, że czasem czuję się z tym trochę dziwnie...
Aquila
2006-11-02, 12:27
Przyznam się,że tak wiele uczę się nieustannie od dzieci ( i nie tylko od syna !), wogóle od młodych, że czasem czuję się z tym trochę dziwnie...



Hmm, ale to chyba dobrze, że umiesz to dostrzec, a nie spisujesz innych na straty, bo są np. młodsi od Ciebie i nie zakładasz, od razu "co oni o życiu mogą wiedzieć"

A tak poważnie, to myślę, że zawsze, w każdej sytuacji trzeba znać swoje miejsce, które jest zależne od wielu czynników.
wanda m
2006-11-02, 13:48
...Gdy prowadzi się wykład (a, ostatnimi laty miałam okazję słuchać ich wielkie mnóstwo) chyba więcej wyniosłam z tych nie mówiących wszystkiego "od A do Z", a raczej wciągających do dyskusji, zmuszających do własnego myślenia, zaanagażowania, poprzez stawianie pytań. ...



mnie to bardzo cieszy, chociaż należałabyś raczej do mniejszości... wśród słuchaczy...ale nie narzekam, bo u mnie raczej wszyscy znajduja okazję do mówienia... w słuchaniu powtarzam czasem niektóre zachowania naszych ojców towarzyszy rekolekcji ignacjańskich...
Paweł Tatrocki
2006-11-16, 14:26
Na temat początkowych wątków odnoszących się do percepcji wiary poprzez osoby Maryi lub Jezusa. Bóg czasami przytłacza ogromem, mimo iż jest blisko nas, przecież w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy jak to ktoś napisał. Mimo Jego przystępności to jednak jest Bóg, a różnica między Nim a człowiekiem jako Jego stworzeniem jest nieskończona od strony bytu. Daltego mimo równie nieskończonej miłości z Jego strony, która potrafi tę wyrwę zasypać wielu może się wydać taki dystans mimo wszystko odległy. Z Maryją już tak nie jest. Jest stworzeniem tak jak my mimo iż o wiele od nas doskonalszym to mimo wszystko przystępniejszym. Chrystus był człowiekiem, zatem i stworzeniem, ale jest też i Bogiem i jako podmiot działa jak Bóg. Stąd u niektórych osób mogą być tego rodzaju trudności w percepcji wiary.
Bożena B.
2006-11-25, 23:10
Chciałabym nawiązać do wcześniejszej dyskusji Wandy i Joanny dotyczącej postaw Maryi godnych naśladowania.
Naukę i pociechę czerpię z „podglądania” postaw Maryi szczególnie w trudnych dla niej chwilach.

Weźmy na przykład Betlejem i Boże Narodzenie. Jakie są nasze pierwsze skojarzenia? Sympatyczna szopka, Aniołowie, pasterze, Trzej Królowie, prezenty, dużo ciepła, radości i tak milutko, że czasem aż kiczowato . Ale gdy patrzę głębiej, gdy próbuję wczuć się w przeżycia Maryi wtedy wszystko to zaczyna wyglądać inaczej. Lubię wracać w tej scenie aż do Nazaretu. Maryja, w końcówce dziewiątego miesiąca ciąży, mająca świadomość że porodzi Syna Bożego, miała prawo oczekiwać spokoju i poczucia bezpieczeństwa. A tymczasem – spis ludności i trzeba ruszyć w drogę (nie trudno mi sobie wyobrazić, że wcale jej nie było łatwo). No dobrze, może wiedziała z Pism, że Mesjasz musi urodzić się w Betlejem i przyjęła tę podróż ze zrozumieniem. Ale, czyż nie miała prawa oczekiwać, że w Betlejem znajdzie godne schronienie dla siebie i dziecka. A tymczasem, nie! Znowu problemy, nikt nie chce ich przyjąć. I jeżeli mam być uczciwa, to nie wiem czy w takim momencie wytrzymałabym bez wymówek wobec Najwyższego w stylu: „no to jak się o mnie i o swojego Syna troszczysz” ? A Ona pokornie godzi się na nocleg i poród w stajni (tak nazywa się miejsce, gdzie mieszkają zwierzęta domowe ). I dopiero wtedy, już po Narodzeniu doświadcza cudów, radości i niezwykłych odwiedzin. Ale co działo się w Jej sercu wcześniej?
I dlatego jest dla mnie Maryja patronką spraw trudnych, dziejących się nie w porę i nie tak. Jest wzorem i patronką zawierzenia Bogu w chwili, gdy wydawać się może, że o mnie zapomniał.
Pozdrawiam
Bożena
Elisa
2006-11-26, 10:40
Poprzez treść powyższych postów mam nieodpartą chęć (wewnętrzne przymuszenie) podzielić się też doświadczeniem, kim jest dla mnie Maryja. Na początku zauważam, że obraz Jej w moim zyciu ulega dynamicznej przemianie - od Maryi z figurki i obrazów, odległej i czczonej na okazjonalnych nabożenstwach, np. na Majówkach" poprzez obraz Maryi jako Kościoła Świętego (pierwszego Kościoła, ktory przyjął z całej woli, wypowiadając w całej świadomości Fiat, Amen, dziedzictwo krzyża i Zmartwychwstania) do obrazu Maryi jako wzoru najczystszej komunikacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Ta moja przemiana nie stawała się w jednej chwili, ale trwa lata całe. Ostatni obraz naginający moje serce do wypowiadania w każdy kolejny dzień- wzorem Maryi -"Fiat", "Amen", oraz do wzięcia z Maryi wzoru komunikacji z Bogiem i drugim człowiekiem, takiego jak np. na weselu w Kanie Galilejskiej (juz tu wczesniej przywołanym obrazie z Ewangelii), wywiozłam zaledwie przed dwoma miesiącami z drugiego tygodnia CD. W Janowej Ewangelii Maryja nic nie kombinuje, nie mataczy, nie "oplata w bawełnę", nie dorabia ideologii, nie ubiera w piękne słówka, nie kombinuje, nie sugeruje, itd. Ona mówi wprost: Nie mają wina. Podaje czysty, obiektywny komunikat i czeka. Na co?
Syn Boży po usłyszeniu komunikatu z ust swojej Matki, też nie działa w afekcie, po omacku. Czeka na głos i przyzwolenie Swojego Ojca i potem dopiero zaczyna działać. Komunikaty Syna, skierowane do uczniów, w tym do mnie, są na pierwszy rzut oka i z racjonalnego punktu widzenia nie do przyjęcia. Zaczerpnąć wody ze stągwi? Mam nabrać tyko wody? Zanieść na stół? Wystawić się na pośmiewisko? Pozwolić na odarcie się z "dobrego" imienia, z opinii zaradnego człowieka, itd? I to wszystko z powodu jednego komunikatu Maryi, że nie mają wina? A niech nie mają. Nic się nie da zrobić. Trudno.
Maryja nie stoi bezczynnie. Zachęca mnie do podjęcia tego irracjonalnego kroku. Powie: Zrób wszystko cokolwek Syn powie.
Nie. Nie dam rady - myślę po ludzku .
"Zabieram zabawki i idę stąd". Koniec wesela. Koniec "zabawy". Nie ma wina. Nie ma kasy. Nie ma pracy. Zamknę się w domu. Nie będę odbierac nawet telefonów.
Nie wierzę w spektakularne cuda. Te były możliwe tylko 2000 lat temu.
Chwila refleksji - nie, to nie jest postawa Maryi. Ona uwierzyła od początku do końca. Dlatego komunikowała.
Dlatego właśnie ja też mam komunikować i słuchać, patrzeć, widzieć, codziennie dostrzegać głos Ojca, wsłuchiwac się wiele razy , w kazdej chwili byc czujnym-tak jak Maryja.
Skoro ona, człowiek, to czyniła, ja też mam tak samo jak Ona, codziennie komunikować z Ojcem, patrzeć, słuchać, widzieć i, jak bedzie trzeba, zanieść nawet tylko dzban z wodą, całą moją bezradność, małość, duchową biedę, przedstawić problemy dnia codziennego, a On - jeśli to jest Jego wola - sprawi, że to nie będzie daremny trud. To właśnie serdeczna i pokorna moja modlitwa.
Maryja , tak jak Jezus, też mnie wychowuje do wiary.
Tego właśnie uczy mnie Maryja dzisiaj, teraz.
wanda m
2006-11-26, 19:32
...
Weźmy na przykład Betlejem i Boże Narodzenie. Jakie są nasze pierwsze skojarzenia? Sympatyczna szopka[...] tak milutko, że czasem aż kiczowato . Ale gdy patrzę głębiej, gdy próbuję wczuć się w przeżycia Maryi wtedy wszystko to zaczyna wyglądać inaczej. Lubię wracać w tej scenie aż do Nazaretu. Maryja, w końcówce dziewiątego miesiąca ciąży, mająca świadomość że porodzi Syna Bożego, miała prawo oczekiwać spokoju i poczucia bezpieczeństwa. A tymczasem – spis ludności i trzeba ruszyć w drogę....


A mnie zastanawia dlaczego Józef targał ciężarną Maryjew taka drogę... Przecież spisy rzymskie dotyczyły mężczyzn i to od określonego wieku... Czyzby tam skąd wyruszali nie było dostatecznej opieki np. krewnych? A może oboje z rodziców nie byli pewni tego czy rzeczywiście urodzi się syn...? A gdyby na świat przyszła dziewczynka.. to czy Józef uwierzyłby, ze to to Dziecko zapowiedziane przez Anioła. Dlatego chciał być przy połogu...

Z drugiej strony miałam okazję na wybrzeżu tureckim korzystać w warunkach polowych z noclegu w grocie wykorzystywanej w charakterze magazynu ... I radziłabym zweryfikować pogląd o nieprzydatności podobnej konstrukcji geologicznej - czy podobnej stajni - do życia nawet przez kilka dni... Bez natrętnych świadków, przykrych komentarzy... no trudnością był mały dostęp do wody... ale ściany groty chroniły przed nadmiernym upałem, a też nocnym chłodem...
Elisa
2006-11-30, 23:08
Tytułem kontynuacji...
Po raz pierwszy w czasie II tygodnia CD usłyszałam dźwięcznie brzmiące imię Matki - MATKA PIĘKNEJ MIŁOŚCI. Po raz pierwszy też w życiu zanosiłam modlitwę slowami "MATKO PIĘKNEJ MIŁOŚCI MÓDL SIĘ ZA NAMI, ZA MNĄ". Od powrotu z II tygodnia to jest moja ulubiona modlitwa o wstawiennictwo Matki.
Wczoraj zobaczyłam, jak wygląda twarz MATKI PIĘKNEJ MIŁOŚCI w Kościele pw. Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku. Przy okazji odwiedzin Bieszczadzkiej Krainy polecam wizytę u tej Matki - Matki Bożej Pięknej Miłości. Matka Pięknej Miłości wita najpierw za bramą w płaskorzeźbie , a potem w Sanktuarium, w cudownej ikonie, zwanej też Matką Bożą Łopieńską
Bożena B.
2006-12-05, 22:45
Zbliża się święto Matki Bożej i dlatego chciałabym podzielić się fragmentem tekstu, który kiedyś zrobił (i ciągle robi) na mnie ogromne wrażenie:
„Kim jesteś, o Pani? Kim jesteś, o Niepokalana? Nie mogę zgłębić, co to jest być stworzeniem Bożym. Już przechodzi me siły zrozumieć, co znaczy być przybranym dzieckiem Bożym.
A Ty, o Niepokalana, kim jesteś? Nie tylko stworzeniem, nie tylko dzieckiem przybranym, ale Matką Bożą i to nie przybraną tylko Matką, ale rzeczywistą Bożą Matką. (...)
A czy jeszcze jesteś Bożą Matką? Tytuł matki się nie zmienia. Na wieki Bóg będzie Ci mówił: „Matko moja”. Dawca czwartego przykazania czcił Cię będzie na wieki, zawsze. Kim jesteś, o Boża?
I lubował się On, Bóg wcielony, w nazywaniu siebie Synem Człowieczym. Lecz ludzie tego nie zrozumieli.”
Św. Maksymilian Maria Kolbe

Faktycznie, On który jest Panem Świata przez całą wieczność będzie oddawał cześć człowiekowi – swojej Matce. Niesamowite!
Bożena
Bożena B.
2006-12-21, 15:28
Proszono mnie, by podzielić się refleksjami z sesji. Nie będzie to dokładne sprawozdanie (wydaje mi się, że sesja była nagrywana i zapewne powstanie wydawnictwo), ale kilka myśli, które we mnie zapadły i oczywiście w sposób taki, jak ja to zrozumiałam .
Ojciec przedstawił nam w kolejnych rozważaniach Maryję jako: - wielki dar Boga, - Ikonę Boga, - wzór miłości, - wzór modlitwy, - wzór człowieka, - odbicie Tajemnicy Boga.
Dla mnie ważne było rozważanie o Maryi jako wzorze pięknej miłości.
Maryja pierwsza powiedziała, że jest cała dla Boga (Totus Tuus) i to jest źródłem pięknej miłości . Dała się przeniknąć Miłości. Oddała się Miłości i dlatego mogła się stać Matką, Żoną, Przyjaciółką, dobrym i pięknym Człowiekiem.
I tak ma w życiu być: mamy być do dyspozycji Boga, mamy oddać się Bogu, mamy zgodzić się na to, by Bóg przenikał nas całkowicie, by był wszystkim. Mamy dać się zagarnąć Bogu, a nie tylko iść za Nim. A On staje się ogniem, który pali, trawi i człowiek się boi, by nie uległo strawieniu, zniszczeniu to, do czego jest przywiązany . Nasz lęk przed wejściem w relacje z Bogiem decyduje o braku miłości w innych wymiarach naszego życia. Wtedy nasza miłość staje się nieludzka, destrukcyjna .
Maryja jest wzorem jak pozwolić przeniknąć się Bogu, by On nas posiadł jak Ją. On ma przenikać nasze życie swoją Miłością. Reszta wynika z tego. Nigdy nie wolno oddać się całym sercem, życiem człowiekowi. Człowiek nie jest źródłem dobra, „tylko Bóg jest dobry” (słowa P.Jezusa). Człowiek nigdy nie był źródłem miłości sam z siebie. To Bóg podzielił się Miłością z nami. Wszystko co dzieje się źle w domach, wspólnotach, społeczeństwie, ma źródło w tym: nie szukamy Boga jako dobra, miłości, że nie dajemy się Bogu przeniknąć .
Ojciec zachęcał nas do prośby, by Maryja była dla nas nieustannym zaproszeniem by być do dyspozycji Boga, by odkryć tajemnicę uczestnictwa człowieka w Miłości Boga.

Oczywiście to tylko mała iskierka myśli O. Augustyna. Mam nadzieję, że choć troszkę przyczyni się do chwały Matki Bożej. Pozdrawiam
Bożena
Joanna Maria
2006-12-21, 16:39
OO, jak cudnie powiało Domem Rekolekcyjnym ... Bożeno B. za który bardzo, bardzo Ci dziekujemy Także i za to, że pomimo okołoświątecznych przygotowań podarowałaś Swój czas a by nas ubogacić

Dzieliłaś się z nami tą ostatnią, grudniową "Maryjną" sesją , której treści teraz są coraz bardziej aktualne . Przecież to maryja dała pierwsze miejsce zamieszkania naszemu Zbawicielowi, to Ona troszczyła się aby Jezus cały i zdrowy żył w Niej przez 9 m-cy. Poród (jak niektóre to wiemy) także nie jest czasem łatwym - szczegółnie w tamtych czasach i okolicznościach..

Niech nasze serca, które coraz bardziej w tym czasie zbliżają się do Jezusa, nie zapominają o Matce Pięknej Miłości, która Go dla nas powiła.

Maryja Ikoną Boga
Oby każdy otrzymał łaskę aby potrafić całkowicie i bezgranicznie oddać się we władanie Boga - Miłości, który niebawem przyjdzie na świat.

Jeszcze raz piękne dzięki za te treści, które nam podesłałaś sprawiłaś nam w ten sposób pierwszy i tak przepiękny świąteczny prezent

Bóg zapłać !
Joanna Maria
2008-05-03, 19:42
Szukając Boga znajdujemy Maryję albo raczej to ONA nas znajduje. Tak właśnie jak Matka, która troszczac się szuka dzieci, pomaga, wskazuje, uczy: "jak, którędy". Niby tak prosto, a jednak tyle kłopotów z tym naśladowaniem
A z historii (dla mnie) znów nowina

Ojcem nabożeństw majowych jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu jezuita o. Ansolani. Organizował on w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Wielkim propagatorem tej formy czci Matki Bożej był jezuita, o. Muzzarelli, który w 1787 r. wydał specjalną broszurkę, którą rozesłał do wszystkich włoskich biskupów. Po mimo kasaty jezuitów przez Klemensa XIV, o. Mazurelli wprowadził nabożeństwo majowe w kościele Al Gesu w Rzymie. Rozpowszechnił je również w Paryżu, towarzysząc papieżowi Piusowi VII podczas koronacji Napoleona Bonaparte. To właśnie Pius VII obdarzył nabożeństwo majowe pierwszymi odpustami. W 1859 r. kolejny następca św. Piotra – Pius IX, zatwierdził obowiązującą do naszych czasów formę nabożeństwa, składającego się z Litanii Loretańskiej, nauki kapłana oraz uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez jezuitów w Tarnopolu. W połowie XIX w. „majówki” odprawiane już były w wielu miastach, m.in. w Warszawie w kościele Św. Krzyża, w Krakowie, Płocku, Toruniu, Nowym Sączu Lwowie i Włocławku.


http://info.wiara.pl/inde...&art=1209662090

I znów Ci Jezuici gdzie się nie obejrzeć
o. Piotr St-K.
2008-05-04, 00:13
To ja jeszcze dodam jeden taki szczególik, ale akurat z 3 Maja związany. Otóż, co do ślubów Jana Kazimierze, od którego zaczęło się Królowanie Maryi, to warto pamiętać, iż nowicjuszem jezuickim to on był. A dwa - po tychże ślubach, dokonanych w katedrze lwowskiej, na nieszpory po południu też udał się do kościoła jezuickiego i tamże była też - w jakiejś formie, może niedokładnie znanej obecnie jako loretańska - jakaś litania czy wezwania do Matki Bożej. Wtedy to u jezuitów, po raz pierwszy w historii do litanii do Maryi, na prośbę Króla nuncjusz ówczesny przed obrazem Matki Bożej wypowiedział wezwanie: Królowo Korony Polskiej. Obraz ten obecnie jest w sanktuarium we Wrocławiu, czyli na placówce jezuickiej przy Alei Pracy. Koronowany ten obraz był jeszcze we Lwowie, w RP 2005
Joanna Maria
2008-05-04, 17:34
na prośbę Króla nuncjusz ówczesny przed obrazem Matki Bożej wypowiedział wezwanie: Królowo Korony Polskiej.


no tak wyjasniło się znów, czemu skąd tyle mądrości w tymże Królu Kazimerzu (kto z kim przestaje...)> Każdy król, władca i potencjalny premier, prezydent, gdyby uczył się u Jezuitów, to w naszym kraju żyłoby się lepiej
wanda m
2008-05-04, 19:00
...Wtedy to u jezuitów, po raz pierwszy w historii do litanii do Maryi, na prośbę Króla nuncjusz ówczesny przed obrazem Matki Bożej wypowiedział wezwanie: Królowo Korony Polskiej. ...



.do tej części dopowiem, że owo wezwanie jako stały element Litanii na terenie Polski został wprowadzony w 1925 r. jako osobista decyzja Piusa XII, który słyszał ją w Warszawie bedąc tam jeszcze jako wysłannik papieski (także nuncjusz apostolski). Po wprowadzeniu zaś do użytku ten werset był przez pewien krąg ludności bojkotowany na Górnym Śląsku raz w okresie międzywojennym, a potem bezpośrednio po II wojnie światowej.
Joanna Maria
2008-05-04, 19:09
Po wprowadzeniu zaś do użytku ten werset był przez pewien krąg ludności bojkotowany na Górnym Śląsku raz w okresie międzywojennym, a potem bezpośrednio po II wojnie światowej.


Czyżby tej części zabarwionej na "czerwono "
wanda m
2008-05-04, 19:20
Nie .. a ich to co obchodziło... ten bojkot funkcjonował w obrębie tych samych parafii... wśród tych wszystkich, którzy nie czuli się u siebie po przesunieciu granic państwa polskiego na terenie Śląska.
Joanna Maria
2008-05-06, 10:27
Hmm, to przykre te ciągłe konflikty pomiędzy Ślązakami, a "Gorolami" (do których i ja się zaliczam ) nawet w kwestiach religijnych...
wanda m
2008-05-06, 12:54
w tym sporze w cale nie chodziło o konflikt regionalny... a narodowościowy... przecież wraz ze mnianą granicą w państwie polskim znaleźli się nie tylko ci, którzy wybierali taką przynalezność państwowa. Bojkotując litanię loretańską z owym wersetem wyrażali brak aprobaty dla wyodrębnienia z państwa niemieckiego.... i to tylko dowód,ze spory polityczne przenoszone są na praktyki religijne...
o. Piotr St-K.
2008-05-07, 10:45
Trochę tu "ztematyczamy", czy jak kto woli "offtopikujemy", a w dodatku poruszane tutaj tematy są jak ogromny ocean czy rzeka z dopływami niewiele mniejszymi i zakolami. Jak choćby i takie maleństwo, że to tylko M.ka Joanna Maria taka łaskawa, na ogół gorole pisani są z małej litery - i pewnie nie tylko pisani, choć ostatnio polszczyzna ogólna też się popsuła z wyrażalnością poprzez małe i duże litery.
Tu w tym wypadku Górnego Śląska, to napiszmy jasno, głównie Niemcy byli przeciwko. Do tego dochodzi pewnie jakaś część Ślązaków, którzy byli pod mocnymi wpływami niemieckimi. Entuzjastyczni byli zapewne ci, co o odzyskanie polskości Ziem walczyli. Oprócz tego, na pewno z innych narodowości, jakkolwiek niewielkich, jak np. Żydzi, Francuzi i inni mogli mieć opory, pamiętać trzeba, że nie było wtedy w państwach takiej jednorodności. Dlatego - ciekawsze mogło być sformułowanie "Królowo Korony Polskiej". Pamiętać trzeba, że Konstytucja 3 Maja w zasadzie mogłaby być i dzisiaj konstytucją UE - i brak odpowiedniej akcji uświadamiającej w Europie, to wielkie zaniedbanie polskich dyplomacji, co prawda byli to przecież ludzie w głównej mierze "szkolonej w dawnej szkole" a w przeciwnym razie "kasowani" przez całą "śmietankę POŚLDkową i medialną, która ma za autorytety tylko p. Bartoszewskiego, Rossatiego, Skubiszewskiego czy tam Mellera i innych nauczonych żyć, jak im kazali.
Nie wiem - czy RP 1925 zostało wprowadzone wezwanie w formie, w jakiej je wprowadzono przy Ślubach? Korony Polskiej? Z jednej strony pewnie nie mogło być, z drugiej "Polski" było i wyrazistsze - i trudniejsze ze względów narodowościowych.
Ale tu też mamy w tle całe relacje po drugiej wojnie światowej, które "naturalnie" się "ucierały". Choćby z niekontrolowanym wykształceniem pewnych opinii wśród Ślązaków, z początku naturalnie powstających, jako samorzutne i pewnie bez błędu, potem na pewno brakło co najmniej reflekcji: utożsamianie z polskim porządkiem tego, co narzucone było po pierwszym okupancie, niemieckim, przez drugiego okupanta, sowieckiego. Tymczasem Górnoślązacy odbierali, że "to Polska właśnie". To i tutaj wspomniana powyżej historia, jak to było z autonomią Śląska, to też ma jeszcze inny aspekt, na ogół nie dostrzegany: pomimo skasowania formalnej autonomii w PRLu, żaden inny region w PRL nie miał takiej swobody, wojewoda nie mógł tyle, co śląski, jeszcze sięgając czasów, gdy nie było województw: wszędzie indziej to, co narzucone było przez Sowiety, było "jednowymiarowe". Jakkolwiek i jest też i to - że w regionie przemysłowym, "robotniczy nacisk ideologiczny" był szczególnie mocny, jakkolwiek właśnie na Górnym Śląsku religijność stanowiła zwiększoną obronę, czy nawet wszędzie tam, gdzie docierała wystarczająco mocno. Religijność ta - stanowiła poniekąd i prowokację dla ideologii.
Jak więc widać - i przenikanie religii i spraw politycznych, społecznych, to naturalna rzecz. Czasami była dla ideologów komunistycznych wygodna interpretacja, którą chcieli narzucić: że to mają być sprawy odrębne, by wyrwać społeczne spod wpływu wiary - i często to ludziom wmówili. Jednocześnie - trzeba pamiętać, że jest jakimś zagrożeniem dla spraw czystości sumienia - moc oddziaływania społecznego, nacisków, także i politycznych. Cóż, problem jest taki, że Pan Jezus powiedział "dwie trzecie". Co cesarskie cesarzowi, co Boskie Bogu - ale człowiek w tym zanurzony, jest jeden. Sprytnie powiedziane: wszystko oddaj Bogu, ale nie jest łatwe odkrywanie proporcji. To zresztą prawda - odnosząca się i do ten np. historii relacji regionalnych w PRLu, o której wyżej. Ba - nawet ktoś piszący swoje wpisy tutaj, może po paru godzinach inaczej na nie patrzeć, chciałby coś zmienić.
O ile zaś - trudno wyważyć, ile stereotypów i nie zauważenia przez Ślązaków, że to nie Polska, ale Polska zniewolona przez okupanta tak działała, było naturalnych a ile było w tym zawinienia: to co do tego, co działo się po ’89 wyraźniej widać zaniedbania, że Polacy, czy to Górnoślązacy, czy inni, władze w Warszawie itd nie przeprowadzały wyjaśniania tych kwestii.
Tak więc, bardzo złożone to kwestie, w których docieramy nawet i do relacji, między historią, wiarą i polityką!
Trochę więc by rozładować - humorystycznie dodam, że co do byłych nuncjuszy związki z Polską są przedziwne, by tak wyrazić się, wspiminając wypadek nuncjusza Gaetana i "santa Piva di Varca".
Zaś by całkiem wrócić do tematu maryjnego, choćby w "odnodze jezuickiej", dodam, że choć jezuici, co wprowadzili majówki - swoją pobożność maryjną wyrażają szczególnie w kwietniu, 22go w Święto Matki (Królowej) Towarzystwa - to jednak w maju całkiem nie zapominają. Jak zaczęli, tak kończą - 31 maja np. jest "uprzywilejowanym" dniem na doświadczenia wspólnotowe, śluby itp. Co do Polski zaś - to jeszcze "kłania się" druga niedziela maja, swego rodzaju nawet symbol łączności, bo "import z wyrzucenia z Kresów, o którym świat nie wie za dużo": odpust Matki Bożej Kochawińskiej, ostatnio "propagowanej" jako kolejna w Polsce Matka Boża Dobrej Drogi - różna od typowego obrazu jezuickiego Dobrej Drogi, pochodzącej od della Strada, która jest w typie Wspomożenia Wiernych....
wanda m
2008-05-07, 22:38
.... Co do Polski zaś - to jeszcze "kłania się" druga niedziela maja, swego rodzaju nawet symbol łączności, bo "import z wyrzucenia z Kresów, o którym świat nie wie za dużo": odpust Matki Bożej Kochawińskiej, ostatnio "propagowanej" jako kolejna w Polsce Matka Boża Dobrej Drogi - różna od typowego obrazu jezuickiego Dobrej Drogi, pochodzącej od della Strada, która jest w typie Wspomożenia Wiernych....



a może jakaś podobizna... bo ja nie ze wschodu i trudni mi odróznić cos więcej niż MB Częstcchowska, Pierkarska...albo Opolska (wg znawców to ta sama?) no może jeszcze Pszowska..
Joanna Maria
2008-11-29, 21:05
W to święto najstąpiło uroczyste otwarcie czechowickiego DR przed ... 103 laty.
Ostatnio otrzymałam ważną wiadomość
GODZINA ŁASKI DLA CAŁEGO ŚWIATA 8 GRUDNIA od godziny 12.00 do 13 00

Matka Boża, objawiając się pielęgniarce Pierinie Gilli, we Włoszech, w Montichiari, w święto Niepokalanego Poczęcia, 8. XII. 1947 r. powiedziała:
„Życzę sobie, aby mnie wzywano i czczono jako Maryję Różę Mistyczną, Matkę Kościoła”.
„Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono
Godzinę Łaski dla całego świata”.
„Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia”.
„Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga”.
„Pan, mój Boski Syn Jezus okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za swych grzesznych braci”.
„Powiadomcie jak najprędzej Papieża Piusa XII, iż jest moim życzeniem, aby ta GODZINA ŁASKI była rozszerzana i praktykowana na całym świecie”.
„Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech się modli w domu, a otrzyma ode mnie łaski”.
Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski.

Wg ks. A.M. Weigla: „Maria Rosa Mystica, Montichiari – Fontanelle” 1976. Książka z kościelnym zezwoleniem druku z 12.II. 1974 r. i 9. IX. 1975 r. Imprimatur: ks. biskup dr Rudolf Graber (RFN).



teraz już się nie dziwię czemu to miejsce jest moim miejscem nawrócenia, i tym, w którym tak bardzo blisko doświadczam obecności i uzdrawiającego działania Pana.
Chwała Panu za Jego hojne daary poprzez Najwspanialszą Matkę, którą nam zostawił !
Joanna Maria
2009-03-25, 17:29
Czyż może być godniejsza Patronka dla Opiekowania się życiem wogóle od Matki Zbawiciela
Dziś podczas modlitwy miałam odpowiedzieć: "tak" - jak tego uczy Maryja, lub "nie", bo za trudne, bo nie jetsem godna, nie dziś - może za rok, może gdy mi ktoś pomoże ... itp. Tylko Najświętsza Panienka może dodać takiej otuchy do podjęcia swego "tak" (mego ). Przecież Ona z nikim nie rozmawiała, nie wiedziała co Ją czeka, w nikim nie miała oparcia, sama dziewczynka w żydowskim świecie... Nie znała żadnej odpowiedzi - usłyszała posłannictwo i odpowiedziała: TAK, ufając bezgranicznie Bogu, nie lękając się odpowiedzialności. I tak dała początek Życiu ośród śmierci grzechu. Żebyśmy my (ja) mieli szansę na Zbawienie dzięki jej Synowi (z ciała).

Czy jest podobna Kobieta na swiecie ? Czy inne żydowskie kobiety ( np.z Biblii) także były choć trochę tak dzielne jak Ona ?
czy święte kobiety, które np. broniły życia i stawiały je ponad swoje (jak Maryja) miały tą siłę, bo były faktycznymi (a nie jedynie z nazwy i dzięki Matczynej miłości) Córami Matki Przenajświętszej ? Np. św. Jianna Beretta Molla przecież była zwyczajną matką,żoną choć pobożną - abyło Ją stać na heroizm po śmierć. Co mamy robić aby czerpać od Boga taką siłę ?
Joanna Maria
2009-04-22, 08:56
Kiedy papież Paweł III 27 września 1540 r. zatwierdził pierwszą Formułę Towarzystwa Jezusowego i zezwolił na ułożenie Konstytucji, święty Ignacy, który już wtedy był wybrany przełożonym generalnym, i jego towarzysze dnia 22 kwietnia następnego roku w rzymskiej bazylice świętego Pawła za Murami przed obrazem Najświętszej Maryi Panny złożyli uroczyste śluby. Słusznie zatem uważa się ten dzień za narodziny Towarzystwa. Na tę pamiątkę każdego roku w ten dzień obchodzimy święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Towarzystwa Jezusowego



Z Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium Soboru Watykańskiego II (nn. 61–62) Macierzyństwo Maryi w ekonomii łaski
Błogosławiona Dziewica, przeznaczona od wieków razem z wcieleniem Słowa Bożego na Matkę Boga, stała się tu, na ziemi, z postanowienia Opatrzności Bożej, Matką Żywicielką Boskiego Odkupiciela, w sposób szczególny przed innymi szlachetną towarzyszką i pokorną służebnicą Pana. Poczynając, rodząc i karmiąc Chrystusa, ofiarując Go w świątyni Ojcu i współcierpiąc ze swoim Synem umierającym na krzyżu, w całkiem szczególny sposób współpracowała w dziele Zbawiciela przez posłuszeństwo, wiarę, nadzieję i żarliwą miłość dla odnowienia nadprzyrodzonego życia dusz ludzkich. Dlatego stała się nam matką w porządku łaski.
To macierzyństwo Maryi w ekonomii łaski trwa nieustannie – poczynając od aktu zgody, którą z wiarą wyraziła przy zwiastowaniu i którą zachowała bez wahania pod krzyżem – aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych. Wzięta do nieba, nie zaprzestała pełnić tej zbawczej roli, lecz poprzez swoje wielorakie wstawiennictwo ustawicznie wyjednuje nam dary wiecznego zbawienia. Dzięki macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi swego Syna, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na niebezpieczeństwa i trudy, dopóki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny. Dlatego do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele w wezwaniach tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki. Rozumie się jednak te tytuły w taki sposób, że nie ujmują ani nie przydają one niczego godności i skuteczności działania Chrystusa, jedynego Pośrednika.
Żadne bowiem stworzenie nie może być nigdy stawiane na równi ze Słowem Wcielonym i Odkupicielem; ale jak w kapłaństwie Chrystusa na różny sposób uczestniczą i święci szafarze, i wierny lud oraz jak jedna dobroć Boża w rozmaity sposób rozlewa się realnie w stworzeniach, tak też jedyne pośrednictwo Odkupiciela nie wyklucza, lecz wzbudza u stworzeń rozmaite współdziałanie, pochodzące z uczestnictwa w jednym źródle.
Kościół nie waha się jawnie wyznawać takiej podporządkowanej roli Maryi; ciągle jej doświadcza i zaleca ją sercom wiernych, aby oni, wsparci tą macierzyńską opieką, jeszcze silniej przylgnęli do Pośrednika i Zbawiciela.



http://www.jezuici.pl/kal...php?LocationID=

Czy jest ktoś, kto by nie doświadczył specjalnej troski NMP w swoim życiu ... a jeśi tego sobie jeszcze nie uświadamia, ma okazję nad tym się zastanowić
Joanna Maria
2009-05-04, 09:40
Każdy wie, że Królową Polski jest Matka Boża Jasnogóska. Ona zawsze na nas tam czeka i tam do Niej chodzimy, aby się Jej oddać, zawierzyć życie swoje, bliskich nam osób, prosić dziękować i uwielbiać,że Bóg dał nam Najpiekniejszą Kobietę na ziemi za Mamę. Niech króluje nie tylko dziś (w Swoje święto), ale zawsze w naszych sercach, a wtedy będzie każdy widział, że jest Królową naszej Ojczyzny i Kościoła, którym jesteśmy w Polsce.
Arsenal Londyn
TR7 - muzyka
Wszyscy artyści to prostytutki
INSTRUKCJA: Instalacja Tomb Raidera 1 pod Windows XP
Newsy
Muzyka z Anniversary
KLUB RURA [Częstochowa]
Siatkówka
Wszyscy o wszystkim #2
Admini, moderatorzy i userzy - jacy są?
Swiadectwa
Blogi
Kara śmierci w Polandzie
Wakacje
YORKER CLUB [Poczesna]
Archiwum wątków z for internetowych ## Strona Główna
Linki,